Chcemy poznać

 
                                                              
TEMATYKI  KOMPLEKSOWE - MAJ

1. BOHATER – STRAŻAK (06 - 10.05.2019)
2. MOJE ZWIERZĄTKO (13 - 17.05.2019)
3. MOJA MAMA CZARODZIEJKA (20 – 24.05.2019)
4.PRZEDSZKOLAK, KTÓRY JEST „KUBUSIOWYM PRZYJACIELEM NATURY” (27 – 31.05.2019)
 

ZADANIA WYCHOWAWCZO- DYDAKTYCZNE  - MAJ
Dzieci będą:
  • poznawały, utrwalały wiadomości o zawodzie strażaka;
  • wymieniały, poznawały atrybuty związane z zawodem strażaka;
  • przewidywały zagrożenia wynikające z zabawy ogniem;
  • z uwagą oglądały bajkę;
  •  dostrzegały zjawiska w ekosystemach, przewidywały i oceniały pewne następstwa obserwowanych zjawisk przyrody i czynów człowieka,
  • brały udział w zabawach umożliwiających osiągnięcie gotowości do czytania i pisania,
  • korzystały z elementów metody sylabowej i globalnej,
  • prezentowały postawy proekologiczne,
  • uczestniczyły w zabawach i konkursach czując się odpowiedzialne za stan środowiska, w którym żyją
  • miały świadomość pozytywnych i negatywnych skutków cywilizacji,
  • konstruowały własną grę w oparciu o naśladownictwo, umiejętne korzystanie z przekazywanych informacji oraz własne zdolności twórcze,
  • umiały praktycznie zastosować zdobyte wiadomości,
  • panowały nad emocjami, podporządkowywały się zasadom.
 
l1

JĘZYK ANGIELSKI - MAJ
 
Treści programowe:
1. Healthy Food Guide
2. Describe a Friend
 
Cele edukacyjne:
- zapoznanie dzieci z odpowiednikami tematycznymi w języku angielskim
- rozróżnianie podobnych do siebie wyrazów
- wypowiadanie prostych zdań dialogowych i słówek
- poprawne powtarzanie zwrotów i słówek (grupowe i indywidualne)
- osłuchanie ze zrozumieniem prostych zwrotów i słownictwa
- sytuacyjne kojarzenie zwrotów i dialogów
 
 Maj – rozkład materiału:
1.Zdrowe jedzenie
warzywa: cebula, brokuły, kalafior, kapusta, szpinak, groszek, brukselka, cukinia, owoce: jeżyny, maliny, guawa, truskawki, żurawina, kiwi, papaja, wiśnie
2.Jak wygląda mój kolega: wysokie, niskie, lekkie, ciemne, piegi, długie, krótkie, wysportowane, szczupłe, grube, okulary, kolorowe     
           
Pomoce edukacyjne:
Flashcards, audio CD, historyjki obrazkowe, podręcznik do użytku nauczyciela, materiały bieżące zabawki związane z tematyką, scenki sytuacyjne i realne (acting / real life)
                                                                                                                            
Vocabulary (słownictwo):
 vegetables: onion, broccoli, cauliflower, cabbage, spinach, peas, brussels sprouts, zucchini,
fruits: blackberries, raspberries, guava, strawberries, cranberry, kiwi, papaya, cherries
high, low, light, dark, freckles, long, short, athletic, slim, thick, glasses, colorful

Songs: Healthy Food VS Junk Food Song! (listening only)
 
Revising and practicing (powtarzanie i utrwalanie)
Vocabulary from the previous months

Structures and main receptive language (struktury i kluczowe słownictwo bierne)
Who’s it?, What’s it?, What are they?, Where is/are…?Sit down!, Stand up!, Put your finger(s) on…,Look at me!, Listen please., Take 3 steps., Turn left/right!, Find a partner., Stretch up high., Give me a smile, What do you do in…(kindergarden/…)?, Look; Listen; Point, Put it here; Let’s play!, Colour; Glue; Stick, What’s missing?, Match.


 
l1
WIERSZE I PIOSENKI
 
Jan Brzechwa
 
Pali się!
 
Leciała mucha z Łodzi do Zgierza,
Po drodze patrzy: strażacka wieża,
Na wieży strażak zasnął i chrapie,
W dole pod wieżą gapią się gapie.
Mucha strażaka ugryzła srodze,
Podskoczył strażak na jednej nodze,
Spogląda - gapie w dole zebrali się,
Wkoło rozejrzał się - o, rety! Pali się!
Pożar widoczny, tak jak na dłoni!
Złapał za sznurek, na alarm dzwoni:
„Pożar, panowie! Wstawać, panowie!
Dom się zapalił na Julianowie!”
Z łóżek strażacy szybko zerwali się -
Pali się! Pali się! Pali się! Pali się!
Burmistrz zobaczył łunę z oddali:
„Co to się pali? Gdzie to się pali?
Na Sienkiewicza? Na Kołłątaja?
Czy też w Alei Pierwszego Maja?
Może spółdzielnia? Może piekarnia?
Łuna już całe niebo ogarnia”.
Wstali strażacy, szybko ubrali się.
Pali się! Pali się! Pali się! Pali się!
Wyszli na balkon sędzia z sędziną,
Doktor, choć mocno spał pod pierzyną,
Wybiegł i patrzy z poważną miną.
Z okna wychylił głowę mierniczy,
A już profesor z przeciwka krzyczy:
„Obywatele! Wiadra przynieście!
Wszyscy na rynek! Pali się w mieście,
Dom cały w ogniu, zaraz zawali się!
Pali się! Pali się! Pali się! Pali się!”
Biegną już ludzie z szybkością wielką:
Więc nauczyciel z nauczycielką,
Fryzjer, sekretarz, telegrafista,
No i milicjant, rzecz oczywista.
Straż jest gotowa w ciągu minuty.
Konia prowadzą - koń nie podkuty!
Trzeba zawołać szybko kowala,
Pożar na dobre się już rozpala!
Prędzej! Gdzie kowal?! To nie zabawka!
Dawać sikawkę! Gdzie jest sikawka?!
Z pompą zepsutą niełatwa sprawa.
Woda do beczki! Beczka dziurawa!
Trudno, to każdej beczce się zdarza.
Który tam?! Prędzej, dawać bednarza!
Zbierać siekiery, haki i liny!
Pali się w mieście już od godziny!
Pali się! Pali się! Pali się! Pali się!
Wreszcie strażacy szybko zebrali się,
Beczkę zatkali drewnianym czopem,
Jadą już, jadą, pędzą galopem.
Przez Sienkiewicza, przez Kołłątaja,
Prosto w Aleję Pierwszego Maja -
Już przyjechali, już zatrzymali się:
Pali się! Pali się! Pali się! Pali się!
„Co to się pali? Gdzie to się pali?”
Teren zbadali, ludzi spytali
I pojechali galopem dalej.
„Gdzie to się pali? Może to tam?”
Jadą i trąbią: tram-tra-ta-tam!
Jadą Nawrotem, Rybną, Browarną,
A na Browarnej od dymu czarno,
Wszyscy czekają na straż pożarną.
Więc na Browarnej się zatrzymali:
„Gdzie to się pali?” „Tutaj się pali!”
Z całej ulicy ludzie zebrali się.
Pali się! Pali się! Pali się! Pali się!
Biegną strażacy, rzucaj liny,
Tymi linami ciągną drabiny,
Włażą do góry, pną się na mury,
Tną siekierami, aż lecą wióry!
Czterech strażaków staje przy pompie -
Zaraz się ogień w wodzie ukąpie.
To nie przelewki, to nie zabawki!
Tryska strumieniem woda z sikawki,
Syczą płomienie, syczą i mokną,
Tryska strumieniem woda przez okno,
Już do komina sięga drabina,
Z okna na ziemię leci pierzyna,
Za nią poduszki, szafa, komoda,
W każdej szufladzie komody - woda.
Kot jest na strychu, w trwodze się miota,
Biegną strażacy ratować kota.
Włażą do góry, pną się na mury,
Tną siekierami, aż lecą wióry,
Na dół spadają kosze, tobołki,
Stołki fikają z okien koziołki,
Jeszcze dwa łóżka, jeszcze dwie ławki,
A tam się leje woda z sikawki.
Tak pracowali dzielni strażacy,
Że ich zalewał pot podczas pracy;
Jeden z drabiny przy tym się zwalił,
Drugi czuprynę sobie osmalił,
Trzeci, na dachu tkwiąc niewygodnie,
Zawisł na gwoździu i rozdarł spodnie,
A ci przy pompie w żałosnym stanie
Wzdychali: „Pomóż, święty Florianie!”
Tak pracowali, że już po chwili
Pożar stłumili i ugasili.
Jeszcze dymiące gdzieniegdzie głownie
Pozalewali w kwadrans dosłownie,
Jeszcze sprawdzili wszystkie kominy,
Zdjęli drabiny, haki i liny,
Jeszcze postali sobie troszeczkę,
Załadowali pompę na beczkę,
Z ludźmi odbyli krótką rozmowę,
Wreszcie krzyknęli: „Odjazd! Gotowe!”
Jadą z powrotem, jadą z turkotem,
Jadą Browarną, Rybną, Nawrotem,
Jadą i trąbią: tram-tra-ta-tam!
Ludzie po drodze gapią się z bram,
Śmieją się do nich dziewczęta z okien
I każdy dumnym spogląda okiem:
„Rzadko bywają strażacy tacy,
Tacy strażacy - to są strażacy,
Takich strażaków potrzeba nam!”
Tra-tra-ta-tam! Tra-tra-ta-tam!
Mucha wracała właśnie do Łodzi;
Strażak na wieży kichnął. Nie szkodzi.
Inny strażacy po ciężkiej pracy
Myją się, czyszczą - jak to strażacy.
Koń w stajni grzebie nową podkową,
A beczka błyszczy obręczą nową.
Mucha spojrzała i odleciała -
Tak się skończyła historia cała.
 
 
„Moja mama”

Kim jest ta miła pani, zgadnijcie moi kochani?
Chorym poprawia poduszki, choć nie jest pielęgniarką.
Smaży wspaniałe racuszki, choć wcale nie jest kucharką.

Uczy nas różnych robótek, choć nie jest panią ze szkoły.
I zna lekarstwo na smutek, od razu jesteś wesoły.
Wkłada nam od niechcenia cukierek w kieszeń fartuszka.
Spełnia nasze życzenia jak dobra wróżka.
A kiedy wkłada sukienkę nową i uśmiech oczy jej rozjaśnia
To myślę, a może to królowa na chwilę wyszła z baśni?
A to jest przecież moja mama tylko rysunek ją pomniejsza.
Ale jest przecież taka sama tylko ,że dużo ładniejsza.
 
 
Fasolki
 
Każdy ma jakiegoś bzika
 
Kiedy wracam ze szkoły i otworzyć chcę drzwi,
już od progu dobiega zawsze wierny głos psi.
Na dywanie w pokoju do nóg łasi się kot,
a w pudełku pod stołem chomik chowa się w kąt.
 
Każdy ma jakiegoś bzika, każdy jakieś hobby ma,
a ja w domu mam chomika, kota, rybki oraz psa.
Każdy ma jakiegoś bzika, każdy jakieś hobby ma,
a ja w domu mam chomika, kota, rybki oraz psa.
 
Kiedy smutno mi czasem, przyjdzie do mnie pan pies,
poda łapę, zapyta: Nie martw się, co ci jest?
Kot zamruczy pod nosem, chomik także da znać,
i od razu weselej, już zaczynam się śmiać.
 
Każdy ma jakiegoś bzika, każdy jakieś hobby ma,
a ja w domu mam chomika, kota, rybki oraz psa.
Każdy ma jakiegoś bzika, każdy jakieś hobby ma,
a ja w domu mam chomika, kota, rybki oraz psa.